niedziela, czerwiec 16, 2024
czwartek, 22 wrzesień 2011 15:27

Nie martw się niczym

„ Ci, którzy nie potrafią walczyć ze zmartwieniami, umierają młodo” dr Alexis Carrel.

„Muszę troszczyć się o jutro. Muszę chronić swoją rodzinę. Muszę odłożyć pieniądze na starość. Muszę planować i przygotowywać się, jeżeli mam iść do przodu”. To słowa, które bardzo często wychodzą z naszych ust, dla uzyskania przez nas pozornego spokoju i kontroli nad życiem. Takie zdania jednak bardzo często doprowadzają do zmartwień w wyniku których zamiast polepszać swoje życie, systematycznie unieszczęśliwiamy się. Już w czasie II wojny światowej dowódcy myśleli o przyszłości, jednak nie mogli sobie pozwolić na to, by się martwić. Admirał Ernest j. King dowodzący UD Navy wypowiedział bardzo trafną myśl: „ Wyposażyłem moich ludzi w najlepszy sprzęt, jaki mamy możliwość posiadać. Powierzyłem im zadania, które wydają się optymalne. To wszystko, co mogę zrobić. Jeżeli statek i tak zatonie, nie jestem w stanie podnieść go z dna. Nie pociągnąłbym długo, gdybym zamiast działania, siedział i zamartwiał się, co będzie jeśli…” .

Zapamiętałam na zawsze słowa pewnego doświadczonego, starszego mężczyzny, który prowadził i osiągnął sukces w biznesie. Powiedział on : „ Wrzodów żołądka nie powoduje to, co zjadamy. Powstają one przez to, co zjada nas”. Czterech na pięciu pacjentów w klinice dr W.C. Alvarez z Mayo Clinic nie miało żadnych fizjologicznych przyczyn choroby, zaś leczono ich na silne dolegliwości gastryczne. Jaka jest przyczyna ? Lęki, obawy, zahamowanie działania.

Stres i zmartwienia nigdy nie polepszają naszej sytuacji. Zrobić to może tylko aktywne działanie. Nie ma co ukrywać- jeżeli zaczniemy wyobrażać sobie wszystkie możliwe czarne scenariusze, które mogą nas spotkać na ulicy, w pracy- z lęku nie wyjdziemy z domu. Podobnie jest z całym naszym życiem. Lęki paraliżują i należy z nimi walczyć ze wszystkich sił. Strach, zmartwienie, egotyzm, oraz nieumiejętność dostosowania się do rzeczywistości są powodem większości wrzodów żołądka i innych chorób układu pokarmowego.

Już na początku XX wieku podczas kongresu Amerykańskiego Stowarzyszenia Chirurgów i Lekarzy Przemysłowych zdano relację z badań przeprowadzonych na grupie 176 dyrektorów, których średnia wieku wynosiła ponad 44 lata. Ponad jedna trzecia z tej grupy cierpiała na jedną z trzech dolegliwości typowych dla ludzi żyjących w ponad przeciętnym stresie: chorobę serca, wrzody przewodu pokarmowego, nadciśnienie tętnicze. Czy jest to cena sukcesu? Czy człowiek stawiający na rozwój firmy jest człowiekiem sukcesu, skoro robi wszystko kosztem własnego zdrowia a nawet życia? Po co nawet cały materialny świat, skoro zrujnujemy zdrowie. Trumny nie posiadają kieszeni, więc po co nam zabijać się o pozostawienie komuś spadku, skoro nas i tak zaraz nie będzie? Ponad połowę łóżek szpitalnych zajmują ludzie cierpiący na choroby nerwowe. Mimo tego, komórki nerwowe tych osób, badane pod mikroskopem podczas sekcji wydają się najzdrowsze na świecie. Ich kłopoty nie są spowodowane fizycznym zużyciem neuronów, lecz poczuciem frustracji, niepokoju, zmartwieniami, strachem i desperacją.

Nękani lękami, obawami nie potrafimy poradzić sobie z twardą rzeczywistością. Zrywamy wszelkie kontakty z otoczeniem, uciekamy w świat imaginacji, próbując w ten sposób rozwiązać swoje problemy.

W jaki sposób poradzić sobie z paraliżującymi nas zmartwieniami, obawami? Jak spać spokojnie, pomimo rozgrywających się wokół, czasami naprawdę wielkich problemów. Odpowiedź jest prosta. Najpierw należy odciąć się od grzebania w przeszłości, obwiniania za porażki, błędy. Odciąć grubą kreską „ wczoraj”, które i tak już nie wróci. Po drugie zastanowić się racjonalnie nad swoim problemem, który zaczyna nas martwić i spędza sen z powiek.

Większość zmartwień wymyślamy sobie sami, dodając do przyszłości negatywne wizje. Po trzecie iść za głosem psychiatrów, którzy osobom znerwicowanym zawsze polecają terapię zajęciową. Czyli działać, działać i jeszcze raz działać. Nie myśleć też w sposób bojaźliwy o nieznanej przyszłości. Wczoraj i jutro nie ma, jest tylko dziś i właśnie w tej chwili możemy żyć pełną piersią.

Kłopoty Cię przerosły, umierasz z lęku, zmartwień i niepokoju? Usiądź spokojnie, wycisz się i spójrz na swoją sytuację jak na życie innej osoby. Pomyśl, co poradziłbyś obcemu człowiekowi w Twojej sytuacji, jak byś go wsparł i pocieszył. Nie próbuj siedzieć bezczynnie w fotelu i rozkładać na czynniki pierwsze wszystkich czarnych scenariuszy. Spójrz na fakty, niekoniecznie jednak chwytaj się tylko tych negatywnych, ale także pozytywnych. Każda, nawet najtrudniejsza sytuacja czegoś nas uczy, kształci. Wykorzystaj to, co było w sposób twórczy i dziś ciesz się możliwością zmiany na lepsze. I pamiętaj, żeby rano powtarzać sobie nawet w najcięższych momentach, że dziś jest pierwszy dzień Twojego nowego życia i nie masz zamiaru tego zmarnować.

Na koniec odpowiedzmy sobie na pytanie, dlaczego praca pomaga oddalić od siebie niepokój? Odpowiedź jest wręcz banalna. Ludzki umysł , nawet najbystrzejszy ma problem z zajmowaniem się więcej niż jedną rzeczą na raz. Sprawdźmy to: spróbuj usiąść w fotelu, zamknąć oczy i pomyśleć o swoich planach na jutro a zarazem o Chińskim Murze. Można skupić się na tych rzeczach po kolei, zaś ciężko to zrobić na raz. Podobnie jest ze zmartwieniami. Nie pozwól zajmować swoich myśli lękami, bo nie zrobisz w tym czasie niczego innego. Zajmuj umysł sprawami twórczymi, a zobaczysz, jak szybko Twoje życie zacznie się zmieniać. „ Dni bez celu i działania kończą się tak, jak kończą się wszystkie takie dni: rozpadem” ( Richard E.Byrd, Alone, 1938).