piątek, 08 luty 2013 17:55

Zamiast ostatków – koza

Jak wygląda koza, każdy wie – ma rogi, kopytka i daje całkiem niezłe mleko. Dodatkowo meczy i nie pachnie różami. Ponoć bywa niezwykle uparta i lubi przesiadywać w kapuście. Dziś jednak pokażemy Wam jak inaczej jeszcze można wykorzystać to niezwykle czarujące stworzenie.

Chodzenie z kozą jest dawnym pogańskim zwyczajem, który polegał na tym, że po wsi od tłustego czwartku do Popielca chodziła grupka przebierańców. Ludzie byli przebrani za bociana, turonia i konika, natomiast koza mogła wystąpić we własnej oryginalnej postaci, jak też być również przebranym człowiekiem. W niektórych regionach osobnik przebrany za kozę wędrował sobie po wsi jedynie w towarzystwie śpiewaków, którzy umilali mu harce.

Strój kozy był dość specyficzny – chłopak musiał mieć na siebie narzucony kożuch, w ręku zaś dzierżył kij z drewnianą głową, przyozdobioną kozią skórą i rogami. Nie trzeba chyba dodawać, że nieszczęśnik musiał przemieszczać się na czworakach a na szyi miał zawieszony dzwonek. Podczas występu śpiewaków koza miała obowiązek skakać po pomieszczeniu i przedstawiać dowolną pantomimę. Na koniec zawsze skandowano: „Gdzie koza chodzi – tam żytko rodzi/Gdzie jej tropy – powstają kopy/Gdzie zwróci rogi-wznoszą się stogi”.

Współcześnie zwyczaj ten przetrwał jedynie na Kujawach.

Wyświetlony 1060 razy
© 2013-2019 by SN2.EU