sobota, czerwiec 15, 2024
środa, 25 maj 2011 15:19

Fenomen Red Hot Chilli Peppers

Na koncertach zarażają fanów swoją niezwykłą energią i zaangażowaniem. Sprzedali ponad milion albumów, a ich muzykę zna cały świat. Proszę państwa, oto Red Hot Chiili Peppers!

Przeszli przez istne piekło, doświadczyli znacznie więcej niż jakikolwiek inny zespół. Ale zacznijmy od początku. Narodzili się w 1983 roku jako Tony Flow and The Miracously Majestic Masters of Mayhem. Mieli dać tylko jeden występ – nie jako band, ale jako grupa dobrze bawiących się przyjaciół. Publice jednak tak się ich żywiołowość spodobała, że postanowili potraktować zespół na poważnie. Już pod nazwą Red Hot Chili Peppers (czyli w skrócie RHCP) otrzymali od EMI America kontrakt na aż 7 albumów! Pierwsze trzy, choć każdy następny coraz lepszy, nie przyniosły im jednak zasłużonego rozgłosu. Ich muzyka po prostu nie przystawała do lat 80tych. W czasie, gdy przygotowywali sie do nagrań czwartego, tragicznie zmarł gitarzysta Hillel Slovak – przedawkował heroinę. Cios był tak potężny, że bębniarz Jack Irons nie wytrzymał psychicznie i trafił do szpitala psychiatrycznego. Nieprędko doszedł do siebie. Później usłyszeliśmy jeszcze o jego nagraniach z Pearl Jamem. Przez kilka tygodni dalsze losy kapeli wisiały na włosku. Lider zespołu Anthony Kiedis i gitsrzysta Flea postanowili jednak dzielnie przeć naprzód w nadziei, że uda im się kontynuować to, co zbudowali razem z Hillelem. Chwilę grali z czarnoskórymi muzykami. Jeden z nich wywodził się z P-funku Georga Clintona. Przekonali sie jednak, że nie szukają wirtuozów, ale przyjaciół, którzy zapewnią im braterstwo. Przyjęli młodziutkiego Johna Frusciante. Choć chłopak nie grał do tej pory funku, szybko nauczył się jak brzmieć dobrze przy boku Flea. Na bębny załapał się wybrany w castingu Chad Smith.

W takim składzie nagrali Mother's Milk, ich pierwszy krążek z sukcesami. Nie byli do końca zadowoleni z tej płyty, szczególnie Ferusciatne. Producent Michael Beinhorn, zwany sierżantem, chciał mieć za wszelką cenę hit i zmuszał chłopaków do silnego przesterowanego brzmienia wzorem popularnych na przełomie lat 80 i 90 bandów (np. Guns n' Roses). Słuchaczom jednak wydawnictwo się spodobało, a szczególnie piosenki 'Knock Me Down' i cover Steviego Wondera 'Higher Ground'. Wkróce panowie otrzymali propozycję od Warner Bros. Trzeba było zerwać dotychczasowy kontrakt z EMI, ale ten przykry obowiązek wzięło na siebie kierownictwo WB. Pod okiem nowego producenta Ricka Rubina powstał piąty, przełomowy album Blood Sugar Sex Magik. Perfekcyjnie zmiksowane arcydzieło, które wydało pierwszy hit z prawdziwego zdarzenia 'Under The Bridge' i sprzedało się do dziś w ilości 13 milionów. Niestety idyllę przerwało odejście Johna w czasie trasy koncertowej. Już od pewnego czasu nie dogadywali się z Anthonym. Frusciante wrócił do domu, zamknął się tam i zaczął tworzyć solowo oraz malować, ale co najgorsze.. przyjmować ogromne ilości narkotyków. Na zachowanych wywiadach z tamtego czasu wygląda jak żywy trup. Z czasem stracił zęby i włosy. W końcu narkotyki doprowadziły go do śmierci klinicznej.W międzyczasie RHCP wydali swoje najmroczniejsze dzieło 'One Hot Minute' z Dave'em Navarro na gitarze. Płyta spotkała się z mieszanymi opiniami i nie powtórzyla sukcesu poprzednika. Hotsi zostali zepchnięci z podium. Ale w 1998 roku powrócił John i wraz z nim nagrali kolejne arcydzieło – Californication. O wiele już więcej było w ich graniu rocka alternatywnego niż funku. Fani pokochali nowe dziecko. Do dziś płyta sprzedała się najlepiej z ich wszystkich dokonań, w liczbie 15 milionów egzemplarzy. Później powtórzyli sukces komercyjny krążkiem By The Way, na którym poszli w stronę eksperymentowania z klimatami pop rockowymi. W 2004 roku zagrali 3 koncerty w londyńskim Hyde Parku, było to największe tego typu wydarzenie w historii muzyki. W 2006 roku ukazał się dwupłytowy album Stadium Arcadium, którym raz jeszcze potwierdzili swoją klasę. Niestety w roku 2008 John ponownie postanowił opuścić band. Sam zaproponował następcę – swojego długoletniego przyjaciela Josha Klinghoffera, z którym znali się też pozostali członkowie. Z niecierpliwością oczekujemy teraz na ich kolejny, fantastyczny album. Zobaczymy, co wniesie do ich muzyki świeża krew.

Źróło: www.artelis.pl

Autor: Robert Kolman