niedziela, 06 styczeń 2019 23:33

Czy ochrona kobiet w ciąży jest państwową fikcją?

Wielokrotnie doświadczyłem niekompetencji urzędniczej i bezmyślnego postępowania w polskich instytucjach. Domeną naszych służb publicznych jest to, że nie dość, że częstokroć nie znają obowiązującego prawa, to równie często nawet znając literalne brzmienie normy, świadomie interpretują je na niekorzyść obywatela.



Jeśli ktokolwiek ma wątpliwości, oto przykłady: dzwoniąc do pogotowia ratunkowego – zanim cokolwiek zgłosimy - musimy odpowiedzieć na stek pytań nie na miejscu, na temat tego, czy jesteśmy ubezpieczeni i gdzie, czy aby na pewno pomoc ma przyjeżdżać – bo może nie, według dyspozytorek pewnie na pogotowie dzwoni się, aby pogadać jak na sexlini – cóż, każdy mierzy swoją miarą. Dla pełnej jasności dodam, że pogotowie ratunkowe, jak wskazuje nazwa, jest od ratowania, a nie od telefonicznego przeciągania rozmów, które mogą zakończyć się tragicznie dla człowieka potrzebującego pomocy.

Tak samo nierzadko łamaniem prawa jest postawa policji – dzwoniąc pod numer 997 – numer ratunkowy policji – musimy niejednokrotnie czekać nawet 2 minuty, aż połączenie zostanie odebrane. Tymczasem standardem państw cywilizowanych (np.: Niemcy, Holandia) – które rozumieją, jakie funkcje pełni policja, jest odebranie połączenia w chwili wybrania ostatniego numeru pogotowia policji, czasami tylko trzeba czekać długość tzw. jednego sygnału. Nasza policja ma poważne problemy z ustalaniem sprawców przestępstw i ich wykrywaniem, może zatem środkiem zaradczym stałoby się odbieranie telefonu od obywateli, będących świadkami zdarzeń - wówczas istniała by szansa ujęcia sprawy przestępstwa w miejscu jego popełnienia.

Z podobną sytuacją mamy ostatnio - od dawna - do czynienia w kontaktach z ZUS. Ostatnio pracownicy ZUS, w odmienny od poprawnego sposób, interpretują przepisy regulujące sytuację prawną kobiet ciężarnych. Kobietom tym konsekwentnie kolejne oddziały ZUS w całym kraju odmawiały należnych na mocy ustawy świadczeń. Roszczenia pań były oddalane gdyż, urzędnicy uznawali, że kobieta będąca w ciąży, która nawiązała stosunek pracy, próbuje w ten sposób naciągać fundusz. Warto zauważyć na początek, że w ustawie nie ma mowy w ogóle o możliwości odmowy tych świadczeń na podstawie uznania urzędnika – dlatego działania urzędników są bezprawne. Faktycznie jednak to władztwo w jego rękach decyduje kiedy kobieta uzyska należne jej świadczenia.

To przykład sytuacji, kiedy przedstawiciel państwa traktuje obywatela jak przestępcę – każdorazowo kiedy ZUS odmawiał świadczenia w przedstawionej sytuacji podstawą było podejrzenie o wyłudzenie świadczeń. Przedstawiciel ZUS określił to dyplomatycznym mianem „wątpliwości”. Ja nie wątpię, że działania ZUS były bezprawne, a kobiety te działając zgodnie z ustawą, uzyskiwały uprawnienia niezależne od urzędniczego uznania.

Moje stanowisko nie jest wyrazem popara dla oszustów – z nimi trzeba walczyć – ale ochroną obywateli, którym prawo wyznacza prawa i obowiązki. A traktowanie wszystkich jak złodziei i oszustów jest bezprawne. Na szczęście w tej sytuacji należycie zachował się organ nadzorczy ZUS, czyli Ministerstwo Gospodarki, Pracy i Polityki Społecznej, które zadeklarowało interwencje w takich sprawach. W razie problemów proszę telefonować 022 – 826 12 61 w. 174 lub 178.

Tomasz Horoszkiewicz

źródło:justitia.pl

Wyświetlony 1315 razy
© 2013-2020 by SN2.EU