czwartek, 13 sierpień 2020 17:12

Rowerem z małym dzieckiem

Konto bankowe Konto bankowe

Turystyka rowerowa przeżywa prawdziwy renesans w naszym kraju. Powstają nowe trasy, a Polacy coraz chętniej wybierają dwa koła do zwiedzania okolic, a nawet robienia wielokilometrowych tras z kilkoma noclegami po drodze. Coraz częściej widzi się też rodziny z bardzo małymi dziećmi, obserwującymi uważnie świat z umocowanego na rowerze specjalnego fotelika.

Aktywne spędzanie czasu na rowerze, a nawet wyjazd do pobliskiego sklepu bez wyciągania z garażu auta, to dobry pomysł. Zdrowo i ekologicznie. Polskie rodziny przekonały się do jednośladu. Całymi gromadami jeżdżą po lasach i ścieżkach rowerowych, a z umocowanych z tyłu fotelików wystają główki najmłodszych podróżników.

Według polskiego prawa wolno tak przewozić dzieci do 7 roku życia. Można to robić nie tylko w foteliku, ale też przyczepce, zamocowanej do roweru.

Fotelik – od kiedy?

Fotelik rowerowy to wygodny sposób przemieszczanie się z dzieckiem na co dzień, ale i podczas wakacji. Co do tego, od kiedy można malucha posadzić na takim profilowanym krzesełku, zdania są podzielone. Najczęściej uważa się, że wolno tak przewozić dzieci już od 9 miesiąca życia, czyli od momentu, gdy samodzielnie siedzą. Wiele osób woli jednak poczekać, aż potomek skończy przynajmniej półtora roku i świadomie, sam wygodnie sadowi się w zamontowanym siedzisku. W tym wieku też ma już dobrze rozwinięte mechanizmy ruchowe i amortyzacyjne, więc jego kręgosłup odporniejszy jest na wstrząsy, które są nieodzowną częścią podróży nawet, gdy zasobne konto bankowe pozwala kupić fotelik z wyższej półki. Wcześniej więc, jeśli chce się jednak wybrać na wycieczkę z maluszkiem, warto zaplanować krótką trasę, z przerwami na swobodne spacery.

Inną kwestią jest, do kiedy wolno jeździć z dzieckiem w foteliku, a kiedy musi ono już przesiąść się na własny dwukołowiec. Przeciętne krzesełka przewidziane są do momentu, gdy mały pasażer osiągnie wagę 15 kg lub 22 kg. Chyba, że urośnie tak wysoki, że siedzenie stanie się dla niego niewygodne już wcześniej. Bywają i foteliki mogące służyć osobom ważącym do 35 kg. Często kupują je rodzice dzieci z niepełnosprawnościami. Pełnić mogą one również rolę bagażnika.

Jaki jest najlepszy?

Rowerowe krzesełka nie są żadnym novum. Od kilkudziesięciu lat znane są te wiklinowe. Ładne i bardzo stylowe, posiadają jednak wiele wad. Z reguły przeznaczone są do przewożenia tylko mniejszych dzieci. Montowane są przed rodzicem, więc maluszek może go swobodnie obserwować, a mama czy tata ma dobry kontakt z dzieckiem. Może do niego mówić i widzi w jakim jest nastroju. Są one jednak słabo amortyzowane, posiadają na ogół kiepskie zabezpieczenia, a kształt mają taki, że posłużą tylko na krótkie wycieczki, gdyż pasażer siedzi ciągle w jednej pozycji. Inne, montowane z przodu przy kierownicy, już o bardziej przemyślanej konstrukcji, pozwalają przewozić na nieco dłuższe trasy dzieci ważące do 15 kg. Specjaliści doradzają w tym przypadku montaż specjalnej szyby, która będzie chronić malucha przed wiatrem, gałęziami i owadami, bo w tym przypadku dorosły nie osłania go swoim ciałem.

Wielu specjalistów uznaje jednak za bezpieczniejsze foteliki montowane z tyłu. Mają po prostu znacznie lepszą amortyzację, gdyż mocowane są zazwyczaj na sprężystych prętach. Łatwo je założyć, bo mocowanie odbywa się zwykle jednym ruchem. Modele te są też bardziej rozbudowane niż te umieszczane z przodu. Ich oparcie pochylone jest zazwyczaj lekko do tyłu, dzięki czemu zmniejsza się obciążenie na kręgosłup. Rodzic ma co prawda słabszy kontakt z małym pasażerem, ale za to osłania go swoim ciałem przed powiewem wiatru i owadami. Maluch jest też mniej narażony na upadek. Kupując fotelik warto wcześniej zajrzeć w swoje internetowe konto i sprawdzić, jakimi środkami się dysponuje. Warto bowiem nabyć jak najlepszy dla bezpieczeństwa dziecka, przy czym należy wziąć pod uwagę, w jakich sytuacjach będzie się siedzisko wykorzystywać. Odchylane mocniej do tyłu, pozwoli na małą drzemkę, według specjalistów, niewskazaną w czasie jazdy. Ale często mimo, że dziecko zaśnie, nie można się przecież zatrzymać. Zwłaszcza, podczas dłuższej podróży. Dobrze więc, gdy fotelik jest wyposażony w rozbudowane i regulowane zagłówki i osłony, dzięki którym głowa śpiącego malucha nie będzie się kiwać na boki. Z drugiej strony, w takim foteliku pasażer ma nieco ograniczoną widoczność.

Bez względu na model, powinien on być wyposażony w dobre, regulowane podnóżki, do których przypina się stopy pasażera. Dobrze, jak zaopatrzony jest w pięciopunktowy pas bezpieczeństwa, koniecznie z zabezpieczeniem przed przypadkowym rozpięciem. Jeśli nie ma wystarczająco dużo odblasków, trzeba je dokupić i przypiąć. Oczywiste jest, że przewożony maluszek musi mieć na głowie dobrze dopasowany kask. Najlepiej z płaskim tyłem umożliwiającym wygodne oparcie głowy.

Jeśli nie fotelik to co?

Sporo osób uważa, że najbardziej wygodne i przyjazne małym dzieciom są przyczepki rowerowe. W dwuosobowych można wziąć na wycieczkę np. bliźniaki, nie korzystając z pomocy drugiego rodzica. Maluchy da się nimi wozić niemal od momentu narodzin. Tu, jednak konto bankowe, jakim się dysponuje, musi być bardzo zasobne. Podczas, gdy fotelik kosztuje do 600 zł, to cena przyczepki zaczyna się od tej kwoty, a kończyć się może znacznie powyżej 6 tys. złotych. Chociaż używając takiego doczepianego „pojazdu” nie wjedzie się wszędzie, bo nie sprawdzi się on na wąskich czy bardzo wyboistych polnych i leśnych drogach, to oferuje lepszą stabilizację niż fotelik. Jest też korzystniejszy dla dziecięcego kręgosłupa, gdyż wstrząsy rozłożone są na dwie osie. Można mówić także o większym bezpieczeństwie. Jeśli nawet rower się wywróci, przyczepka nadal stoi stabilnie. Jest dobrze widoczna, bo wyposażona w odblaski z tyłu i specjalną chorągiewkę. W środku natomiast, znajdzie się miejsce na zabawki, pieluchy i inne niezbędne szpargały. Po złożeniu mieści się swobodnie w bagażniku samochodu. Problemem może być natomiast brak kontaktu z dzieckiem, którego rowerzysta nie widzi i z którym swobodnie nie porozmawia. Niektórzy montują kamerkę w środku, by moc spojrzeć od czasu do czasu i skontrolować, co maluch robi. Kupując przyczepkę, można wybierać między różnymi wersjami. Ta „5 w 1”, chociaż zazwyczaj najdroższa, gdy trzeba, zamienia się w wózek spacerowy, wózek do joggingu. Można do niej zamontować płozy do nart biegowych, czy zestaw do chodzenia po górach.

By było przyjemnie

Jeśli podróże mają być komfortowe dla wszystkich, trzeba je dostosować do wieku i możliwości potomka. Im jest on młodszy, tym wycieczka powinna być krótsza, droga mniej wyboista, a postoje częstsze. No i najważniejsze jest bezpieczeństwo. Poza użyciem wszelkich zabezpieczeń należy pamiętać, aby nie podwieszać dodatkowych bagaży na foteliku. Absolutnie nie wolno parkować roweru i pozostawiać go z siedzącym w nim dzieckiem. Najlepiej też zatrzymać się, gdy maluch uśnie. No i odpowiednio ubrać go, chroniąc przed słońcem i komarami, gdy się przejeżdża przez wilgotny teren. Z czasem maluch dorośnie i zechce towarzyszyć rodzicowi już na własnych dwóch kołach. A wtedy trzeba będzie pomyśleć o zakupieniu bezpiecznego i wygodnego roweru. Fotelik, jeśli nie nazbyt wyeksploatowany, pozostanie dla młodszego rodzeństwa lub jako prezent dla dzieci kuzynów, czy ulubionych sąsiadów.

Autor: Dr Janusz Grobicki

Wyświetlony 67 razy
© 2013-2020 by SN2.EU